06 styczeń 2009

Gorączka sylwestrowej nocy - nadszedł 2009!

Do napisania tego wpisu sprowokoło mnie kilka rzeczy i wszystkie wydają mi się istotne (ich kolejność nie ma związku z ich ważnością). Cisza sprzyja obserwacjom i przemyśleniom.

Zacznę od ostatniego wpisu Michała Bartyzela o 7 Kroków Zła w Projektach IT, w którym przedstawia kodeks dobrego programisty (w zasadzie to temat sugeruje, jakby było o jakimś podziale świata na Dobro i Zło, ale szczęśliwie jest znacznie bardziej przyziemnie). Można w nim poczytać o kilku cechach wymarzonego członka zespołu projektowego, które jeśli nie są jeszcze Twoje, warto dopisać do noworocznych postanowień. Nawet jeśli jedynie jedno zostanie wybrane, to już będzie to widoczny postęp.

Skoro o kodeksie, to na myśl przychodzi mi jeszcze jeden kodeks, z którym ostatnio się zetknąłem - kodeks Leonardo Da Vinci. Brzmi wynośle, ale tak mi się skojarzyło z wpisem Michała, kiedy oglądałem o Da Vinci program na History Channel w...Sylwestra (!) Jakkkolwiek nie spotkałem się z wyjaśnieniem, co ten kodeks dokładnie zawiera, ale wciąż przywoływany w programie możnaby go podsumować w jedynym zdaniu - każdą przeszkodę można i należy pokonać. Było tam wiele o dążeniu do doskonałości i szukaniu nieprzeciętnych, ponadczasowych rozwiązań, więc pod tym względem przypomina mi to naszego Leonardo - Michała Bartyzela - który jak Don Kichot walczy o czystość naszego cechu programistycznego ;-) Co mnie jednak zaskoczyło w życiu Leonardo, którego znamy jako malarza - Mona Liza czy Dama z Gronostajem (nie Łasiczką!), to fakt, że Leonardo gro życia parał się innymi czynnościami niż malarstwo (!) Czyżby oznaczało to, że aby stać się dobrym programistą należy zająć się...czymś innym? Przypomina mi to wpis na blogu Poza schematy - Ostrzenie piły, robienie zdjęć, czyli trochę o pasjach.

A skąd przyszło mi oglądać telewizję w Sylwestra, niektórzy mogliby spytać? Powodem było jakieś "przecudne" choróbsko, które sprawiło, że w przeddzień Sylwestra temperatura skoczyła mi do 39,6 st. C (!) Jak ujęła to wczoraj moja żona - była to największa zanotowana temperatura na Na Uboczu. Niezła to była jazda. Rozłożyło mnie na amen. Dobrze mieć bratnią duszę przy sobie w takiej chwili, która sprawi, że da się zbić temperaturę choćby na chwilę. Kolejny raz miałem możliwość "skosztowania" pomocy mojej żony Agaty. Dzięki niej mogłem poczuć, jak to przyjemnie mieć 38 st.C ;-) Takiego zakończenia roku nie zapomina się. Temperatura podczas zabawy sylwestrowej iście wysoka! I tak z wahaniami przez 2 dni. Niech ktoś nie sądzi, że wystarczyło zażyć gripex, czy podobne cudo. Po 8 tabletkach w ciągu 24h i okładach doszliśmy do 38,7, aby za moment znowu skończyć na 39+. Wątroba miała również niezłą jazdę. I jeszcze kompletny brak apetytu. Skończyło się na bardziej radykalnym, głównie mentalnie, posunięciu - paracetamol w czo...Dalej nie piszę - zbyt krępujące ;-) Do tego prysznic w wodzie jak najbardziej zimnej i voila - około 22:00 w Sylwka byłem prawie żywy. Niezapomniany Sylwester. Ciut dłużej i pewnie nie pamiętałbym go wcale - tylko z opowiadań.

Miałem trochę czasu na przemyślenia i przy braku Sieci pozostało mi jedynie rozmyślać. Właśnie wdrożenie *tego* radykalnego rozwiązania nasunęło mi na myśl, że wiele z naszego oprogramowania potrzebuje takich radykalnych działań, ale z różnych powodów nie zostają wdrożone. I to często z bardzo błahego powodu, np. niezrozumienie rozwiązania przez głównego architekta czy resztę zespołu, nieśmiałość pomysłodawcy, brak zgody na wdrożenie jako pomysł innego, mniej doświadczonego członka zespołu, itp. Najgorsze jest wtedy, kiedy przygotowanie słuchaczy, jest niewystarczające, albo jeszcze gorzej, ich przekonanie o słuszności zastosowania wcześniej wybranej technologii nad proponowaną, biorą górę nad rozsądkiem. Może być też tak, że osoba proponująca sama nie do końca potrafi wytłumaczyć, dlaczego pomysł może wypalić. Ot, kobieca intuicja. Chciałoby się liczyć na wsparcie zespołu, który pomoże w zbadaniu tematu i sprawdzeniu, czy warto iść w tym kierunku. Pomoc zamiast egoistycznego myślenia o wyższości własnego postrzegania świata ostatecznie poprawi notowania wszystkim. Czasami nietypowe zagrania psują ustalony kanon i sprawiają, że tworzymy nowy, lepszy wariant. Czy nie nasuwa to skojarzeń z grą w szachy, karty, itp., gdzie nietypowe zagrania nowicjusza powodują frustrację bardziej zaawansowanych graczy? I jeszcze ów nowicjusz wygrywa partię. Nie od dzisiaj wiadomo (chociaż odnośnika na poparcie tezy nie mam pod ręką), że największe wynalazki powstają w młodych umysłach, kiedy nie są jeszcze obarczone żadnymi "dobrymi praktykami" czy przyzwyczajeniami. Przyzwyczajenie drugą naturą człowieka. Jeśli dodam, że nauczenie się żonglowania 3 piłeczkami to niecały kwadrans, pewnie nikt z nowicjuszy w temacie nie uwierzy mi. A wystarczy oduczyć się (!) przyzwyczajenia podawania piłeczki z ręki do ręki. Ważne, aby nauczyć się oduczać się i wciąż wykazywać chociażby skłonności do nauki.

Do całej końcówki roku 2008 nie mógłbym nie dodać kolejnego wydarzenia spoza dziedziny informatyki, która ma na nią niebagatelny wpływ - kapitalny remont mieszkania i przeprowadzka w...przedostatni dzień roku (!) Cała rodzinka na najwyższych obrotach, aby wysprzątać stare mieszkanie, poprzenościć pozostałe rzeczy na nowe i się w nim zadomowić. Dopiero kiedy rozpoczęło się sprzątanie nowego mieszkania zaczęły wychodzić błędy ekipy zwanej majstrami. Błędów jest tyle, że tylko usiąść i płakać. Jeśli ja jestem takim majstrem (aka profesjonalistą) jak oni, to już powinienem zabrać się za inny fach. Cały parkiet do wymiany, płytki nierówno położone, kruszące się fugi, silikon położony, jakby wcale nie był kładziony, ściany pomalowane jak przez nowicjuszy. Po prostu klapa na całego! To jest chyba pierwszy raz w moim życiu, kiedy tak na prawdę odczułem na własnej skórze, co musi czuć nasz klient, kiedy otrzymuje oprogramowanie, którego wcale nie zamawiał, ale wciąż jest zgodne z wymaganiami (aby później kontynuować prace już w ramach aneksów do głównej umowy!). I tak się wszystko kula powoli. Ja uczę się o dobrym wytwarzaniu oprogramowania, klienci o normach ISO, budowlańcy o własnych technikach i technologiach, a życie swoje. Jest jednak światełko w tunelu skoro w Łodzi mamy Michała Bartyzela, w Lublinie Sławka Sobótkę, którzy piszą peany nt. dobrego stylu programowania. Z nowym rokiem, kiedy określamy swoje plany rozwojowe, warto poświęcić trochę czasu na zarzucenie kilku przyzwyczajeń i zastosowanie się do zaleceń kolegów. Nawet, jeśli za jakiś czas okaże się, że nie był to najtrafniejsza wybór, zalecam więcej prototypowania. A jeśli prototypowanie, to najlepiej w jakimś projekcie. Można rozwinąc swój własny samodzielnie, a można dołączyć do jednego z już istniejących. Właśnie to stanowi dla mnie główną różnicę między projektem komercyjnym a otwartego oprogramowania (ang. OSS - Open Source Software). W pierwszym znacznie trudniej wprowadzić rewolucyjne zmiany, podczas gdy w drugim są one wręcz pożądane. Oczywiście jak to w życiu bywa Nie myli się ten, kto nic nie robi, albo ostatnio zasłyszane Nie zabłądzisz w lesie, do którego nie wejdziesz. Prototypowanie, ulepszepszanie, ponownie prototypowanie i tak w kółko. I jedna ważna zasada, którą wyczytałem, gdzieś na blogu, prototyp to nie jest zerowa wersja produktu. Prototyp wyrzucamy do śmieci, zapożyczając jedynie idee dla wersji pierwszej produktu. Nie dajmy się przekonać, że prototyp jest na tyle dobry, że może stać się wersją pierwszą. Może być niebezpieczne dla zdrowia psychicznego samego autora.

Osobiście najbardziej zależało mi na jeszcze jednym wydarzeniu, o którym nie mogę jeszcze napisać, że zostało w pełni zakończone. Caluteńki grudzień miałem głowę zajętą właśnie tym przedsięwzięciem i cieszę się, że teraz przyszło mi już tylko czekać na wyniki. Możnaby powiedzieć, że "praca" weszła na produkcję i oczekuje opinii użytkowników. Kiedy będę miał to za sobą na pewno odetchnę z ulgą. Nawet pojawiły się plany, aby kontynuować temat. Na razie jedynie nieśmiało wspominam o tym. Więcej niebawem.

Nie odmówiłem i sobie prawa do wyboru kilku postanowień na nowy 2009 rok:

  • promować znaczenie poznawania nowych technologii i szkieletów aplikacyjnych
  • wzmożyć aktywność w świecie projektów otwartego oprogramowania
  • zwiększyć zrozumienie moich wypowiedzi
Nie są to bardzo wyrafinowane decyzje, ale dawały mi dużo zabawy w roku 2008 i nie ukrywam, że czekam na więcej. Szczególnie ostatnie ma dla mnie znaczenie, bo zapytany nigdy nie mogę dobrnąć do końca z moją wypowiedzią w założonym czasie ;-)

Blog zgłosiłem do konkursu Blog Roku 2008 w kategorii profesjonalne. W 2007 zakończył na 8. miejscu z 93 głosami w III etapie (57. głosami w II). Biorąc pod uwagę statystyki bloga z ostatniego roku (mimo znaczącej przerwy w grudniu) oraz wyniku pierwszego miejsca z 2007 z 700 głosami w sumie, śmiem twierdzić, że Notatnik ma niemałą szansę na zajęcie miejsca na pudle. To byłby z pewnością przyczynek do zmiany jego statusu z prywatnego na bardziej otwarty, taki społecznościowy, z większym udziałem innych indywidualności świata javowego w Polsce. Mamy jdn.pl, dworld.pl, j2ee.pl, a więc będzie kolejny. Decyzja zależy od Waszego zaangażowania. Coś ala SpieprzajDziadu.com, który z bloga jednego aktora stał się blogiem społeczności czytelników. Brakuje mi chęci na zestawienie infrastruktury - własny serwer, wordpress, forum, serwer aplikacyjny, więc zainteresowanych wsparciem inicjatywy uprasza się o kontakt.
Nota bene, oba wspomniane wcześniej blogi startują również w konkursie Blog Roku 2008 i to w kategorii profesjonalne! Zapowiada się interesująca potyczka. Wygrać z takimi tuzami będzie dla mnie zaszczytem i spotęguje moją radość ;-)

p.s. Urzekł mnie ostatni teledysk Beautiful Lie grupy 30 Seconds to Mars, który jak wieść niesie calkowicie był zrealizowany gdzieś na kole podbiegunowym. Widziałem go na MTV HD i zaparło mi dech w piersiach. I nie chodzi o muzykę, ale o nowatorski sposób jego realizacji. Cudeńko! Jak masz doła przed rozpoczęciem prac w przedłużającym się projekcie warto go wysłuchać.

12 grudzień 2008

Wrażenia po SCDJWS 5 (311-230)

I mam za sobą. Pozytywnie? Nie wiem. Na koniec egzaminu pojawił się jedynie komunikat:

THANK YOU ...blebleble...your score will be sent to you in 6-8 weeks after the beta analysis is complete.

Znaczy się, że w Sylwestra nie będę opijał sukcesu. Pisałem (patrz: Sun Certified Developer for Java Web Services (SCDJWS) bezpłatnie do 10 grudnia!), że "nie mam co liczyć na PASS, ale przynajmniej rozeznam się w materiale, w moich brakach i jeszcze wyrażę swój głos", ale już po połowie wiedziałem, że ten konkretny egzamin nie należy do bardzo wyrafinowanych i z każdym pytaniem byłem coraz bardziej przekonany, że go zdam (podkreślam, że moja wiedza Web Services nie należy do najbardziej oszałamiających i podszedłem do egzaminu z czystej ciekawości, czego można się spodziewać). Niestety, po 150 pytaniach w ciągu 240 minut pozostaje mi jeszcze czekać 6-8 weeks, aby poznać wynik.

Komentarzy zostawiłem sporo, bo udało mi się namierzyć pytania, które były błędne (proste literówki, które powodowały, że program nie mógłby się skompilować, a więc i odpowiedź była niepoprawna) i w ten sposób wyraziłem swoją opinię. Dług spłacony. Pojawiło się kilka pytań o "servlet-based vs EJB3-based Web Services", więc mam nadzieję, że chociaż pytaniami o EJB3 podniosłem trochę wynik. Nie mogłem uwierzyć, kiedy pod koniec, około 130. pytania, pojawiły się pytania zahaczające o....Net! Bodajże 10 pytań dotyczyło WCF, z czego trzech całkowicie nie zrozumiałem. Był moment, że koło mnie zdawały jeszcze 2 osoby z tematów microsoftowych, więc może testy ze sobą interferowały. 3 pytania dot. WCF to były "strzały". Ostatecznie na 30 minut przed końcem miałem 15 pytań do przejrzenia, a wiele odpowiadałem na zasadzie podobieństw pytań tak, że jedno pytanie było zarazem odpowiedzią na inne. I tak przeszło mi zabawiać się z akronimami i pojęciami webservice'owymi. A naliczyłem ich sporo. Zresztą sami zobaczcie (w kolejności ich występowania):

JAX-WS, JAXB, WSIT, SAAJ, WSDL, REST, SOAP, XML, JAXP, SAX, DOM, JAXR, SEI, apt, wsimport, wsgen, WS-I Basic Profile, WSDL-to-Java, Java-to-WSDL, EJB-based vs servlet-based endpoints, I-Stack, EJB3, doc-style, proc-style/rpc-style, rpc-lit, doc-lit, asynchronous WS, interaction/processing layer, XML Digital signatures, enveloping vs enveloped vs detached signatures, SSL, HTTP, mutual authentication, XML encryption, XACML, XKMS, X.509, SAML,Kerberos, WS-* (Policy, SecureConversation, Message, Security, ReliableMessaging, SecurityPolicy, Trust), XSD, MIME, SOA, JSON, RESTful WS vs SOAP WS, JAXB Validations, Fast InfoSet, StAX, WCF, .Net, MTOM, UDDI, i tak dalej.

Podsumowując, dużo było o JAXR i bezpieczeństwie (powiedziałbym, że razem naliczyłbym do 1/3 pytań). Trochę o REST, WS-I Basic Profile 1.1 (raz pojawiła się wzmianka o 1.0a i sądzę, że była to pomyłka z poprzedniego egzaminu) i te nieszczęsne WCF. Pojawiły się 2-3 pytania o SOA. Generalnie niezbyt techniczny egzamin, a raczej taki architektoniczny.

Podchodził ktoś jeszcze? Wrażenia?

05 grudzień 2008

Sun Certified Developer for Java Web Services (SCDJWS) bezpłatnie do 10 grudnia!

Natrafiłem na dWorld.pl na ciekawą informację - SCDJWS za darmo. Jeszcze zostały 3 dni (poza weekendem), aby skorzystać z możliwości bezpłatnego podejścia do egzaminu Sun Certified Developer for Java Web Services (SCDJWS) i mimo, że zarobionym po pachy, potraktowałem egzamin czysto rekreacyjnie (w końcu, ile można siedzieć w tych kodach korygujących błędy z Tornado w tle?!).

Przeglądając wymagania dotyczące egzaminu, nie mam wątpliwości, że nie mam co liczyć na PASS, ale przynajmniej rozeznam się w materiale, w moich brakach i jeszcze wyrażę swój głos. W końcu poza 4h, nic nie tracę, a z pewnością dużo mogę zyskać. Potraktowanie tematu Web Services w postaci egzaminu stanowi dla mnie ciekawą formę szkolenia, więc zysk oczywisty. A może jednak mam wystarczająco wiedzy, aby to obronić? Jak nie podejdę, nie będę wiedział. A jak z Tobą? Podchodzisz?

01 grudzień 2008

37. spotkanie Warszawskiej Grupy Użytkowników Technologii Java (Warszawa JUG)

Warszawska Grupa Użytkowników Technologii Java (Warszawa JUG) zaprasza na 37. spotkanie, które odbędzie się 02.12.2008 o godzinie 18:00 w sali 5440 Wydziału MIMUW przy ul. Banacha 2 w Warszawie.

Temat prezentacji: Java Native Interface, czyli dlaczego Java jest zależna od platformy
Prowadzący: Damian Szczepanik

Podczas prezentacji należy oczekiwać wiadomości wprowadzających do Java Native Interface (JNI), jak można go wykorzystać, gdzie i w jakich przypadkach jest niezbędny oraz kiedy należy się trzymać od niego z daleka. Z upływającym czasem pojawi się więcej praktyki. Zostanie zaprezentowane, co należy pobrać z Sieci i jak skonfigurować, aby móc korzystać z możliwości JNI w swoim IDE. Dla tych, których tematyka zainteresuje bardziej, garść porad. Dla tych, których nie zainteresuje (czytaj nie wykażą podczas spotkania chęci współpracy), będzie "wyjściówka" - nie wyjdą ze spotkania, dopóki nie odpowiedzą na pytania dotyczące JNI :) Tym samym uczestnicy zostali ostrzeżeni.

Lektura (nie)obowiazkowa: Java Native Interface w Wikipedii.

Historia Damiana z Javą zmieniała się jak w kalejdoskopie, co pozwoliło mu poznać jej wszystkie trzy oblicza. Zaczynalem, jak wszyscy, od SE, ale dość szybko dane mu było poznać tajniki pisania oprogramowania na platformie ME. W czasie studiów prowadził wykopaliska na terenie EE i pewnie tak zostałoby do dziś, gdyby nie firma Samsung, gdzie od prawie trzech lat tworzy oprogramowanie do telewizorow cyfrowych (!) Damian jest programistą z zawodu, integratorem kodu z doświadczenia, a (jak nikt nie patrzy) zarzadza systemem kontroli wersji. Podsumowując, ciekawa osóbka, której niewysłuchać to zgrzeszyć.

Planowany czas prezentacji to 1,5 godziny, po której planuje się 15-30-minutową dyskusję.

Wstęp wolny!

Zapraszam w imieniu grupy Warszawa JUG!

27 listopad 2008

Niespodzianki NetBeans IDE 6.5

Pojawiła się długooczekiwana wersja NetBeans IDE 6.5. Zawiera wiele ciekawostek, z których najbardziej intryguje mnie wsparcie dla Groovy oraz Grailsów (aczkolwiek jeszcze nie znalazłem czasu, aby się zabrać za tę parkę z jego pomocą). Okazuje się jednak, że niespodzianki NetBeans IDE 6.5 czekają na nas już przy pierwszym uruchomieniu. W prawym, dolnym rogu pojawiła się ikona z chmurką informującą o aktualizacjach. Rządny wrażeń natychmiast podjąłem się ich aplikowania.

Jakież było moje zdumienie, kiedy po zalecanym, ponownym uruchomieniu NetBeans pojawia się komunikat o niemożności uruchomienia kilku z aktualizacji (!)

I to dokładnie o Groovy, który mnie intryguje. Miałbym odpuścić? Nie. Ponowne uruchomienie NetBeans i tym razem pojawia się komunikat o błędzie instalacji kolejnych wtyczek.

Po ręcznej aktualizacji wtyczki Groovy and Grails

za pomocą Help > Check for Updates

wszystko zagrało...chyba.

Już napotkałem jeden z błędów poprawnionych w kolejnych wersjach rozwojowych NetBeans IDE (należących do wersji 7.0), więc znowu przyjdzie mi dokonać aktualizacji, ale żeby już teraz, dzisiaj?! Nie! Poczekam jeszcze chwilę. Zgoda, dłużą chwilę, bo ostatnimi czasy bliżej mi do IntelliJ IDEA 8.0, która zdumiewająco łatwo spełnia moje niewygórowane oczekiwania związane z zarządzaniem projektami mavenowymi i możliwością debuggowania pracy Spring-DM 1.2.0 M2 (właśnie co się pojawił!). Jeszcze do niedawna rozpatrywałem jedynie pracę w Eclipse IDE i NetBeans IDE. Teraz całkowicie zapominam o Eclipse na rzecz IDEA. I wcale mi nie tęskno.

25 listopad 2008

Relacja z Warsjawa Eclipse DemoCamp 2008

Echa konferencji Warsjawa Eclipse DemoCamp 2008 z minionej soboty jeszcze nie cichną, a już w niektórych głowach zaświtał pomysł organizacji kolejnej konferencji. Powiedziałbym, że wielu z nas dopiero teraz zaczęła wracać do właściwego stanu równowagi między javą a światem realnym. Wszystko za sprawą niesamowitego klimatu konferencji Warsjawa Eclipse DemoCamp 2008 w Warszawie.

Zawsze marzyłem, aby doprowadzić nasze konferencje javowe do stanu, gdzie będą one traktowane jako platforma rozwijania wiedzy i kontaktów, i sądzę, że się udało. Niejednokrotnie było słychać uwagi dotyczące zbyt krótkich przerw, podczas których możnaby przedyskutować właśnie odsłuchany temat czy po prostu odsapnąć. W miłej atmosferze nauka przychodzi łatwiej, czas szybko mija, a zabawa podczas konferencji była przednia. Podczas rozmów dało się odczuć duże zainteresowanie tego typu imprezami, które pozwalają uzupełnić, jeśli po prostu nie pozwolić zasmakować, wiedzę na temat technologii javowych.

Czy to za sprawą opadów śniegu, który tego dnia przywitał uczestników, czy 5. piętra, gdzie odbywała się konferencja (a które dla wielu było nielada wyczynem wysokogórskim), czy też porannych godzin sobotnich, ale niektórym to nawet się zapomniało, gdzie są!

Tematem przewodnim konferencji był Eclipse, który "obsłużył" nasz gość specjalny Wassim Melhem z tematem Taking SQL IDEs from the Stone Age to the 21st century (ostatecznie zdryfował na tereny Eclipse RCP)

oraz Jacek Pospychała z Czy Eclipse RCP mieści się w przeglądarce?, aczkolwiek innych technologii nie zabrakło.

Można było wysłuchać Waldka Kota o Comet, Bayeux i mechanizm Publish-Subscribe poprzez HTTP

, Łukasza Lenarta o Dojo Toolkit

i mnie (wspieranego przez żonę telefonicznie) o OSGi/Spring-DM.

Zdumiewająco łatwo przyszło Tomkowi Zieleniewskiemu z TouK zachwycenie publiczności z tematem Telekomunikacja w Javie - kilka słów o konwergencji i usługach w telekomunikacji, a który zmagał się z początkowym przekonaniem publiczności o potencjalnie "sponsorskim przedstawieniu" (wierzcie mi, że gdyby tylko mógł zająłby nawet ponad 2h przedstawiając całą historię telekomunikacji od Bella do XXI wieku! ;-)).

Dyskusja z Waldim dodała jeszcze pikanterii całemu wystąpieniu. Niestety nie byłem obecny podczas prezentacji Tomka, więc magiczne 4 palce Waldiego są wciąż dla mnie zagadką.

O czym ten Waldi tak dyskutował?! Widziałem je podczas mojego chwilowego pobytu na prezentacji Tomka i zaraz po niej, więc musi być jakiś związek. Pomysły? Waldi nie pamięta.

Konferencja nie urealniłaby się, gdyby nie wsparcie naszego patrona - władz Wydziału Matematyki, Informatyki i Mechaniki Uniwersytetu Warszawskiego (MIMUW) oraz sponsorów (kolejność alfabetyczna): 7N, e-point, Eclipse Foundation, Javatech, JetBrains oraz TouK. Konferencja odbyła się w gmachu MIMUWu, a sponsorzy zadbali, abyśmy stanęli na wysokości zadania i przygotowali konferencję z właściwą oprawą - nagrodą główną było pokrycie kosztów przelotu, hotelu i wejściówki na 4-dniowy Jazoon 2009, katering z pączkami z rana, dwudaniowym obiadem oraz napojami przez cały dzień, a skończywszy na imprezie integracyjnej w Lolku z Bolkiem na pobliskich Polach Mokotowskich.

Niektórzy się na prawdę dobrze bawili, nieprawdaż? ;-)

Przypadkiem mieliśmy okazję "zestawić" konferencję wspólnie ze szkoleniem z NetBeans RCP, więc, podczas imprezy integracyjnej, gościliśmy również Toniego Epple (NetBeans Dream Team), Geertjan Wielenga oraz Karola Harezlaka.

Wystarczy spojrzeć na radość wygranych, aby uzmysłowić sobie klimat konferencji. Po prostu bajka!

Szczególne podziękowania należą się członkom Kapituły Warsjawa Eclipse DemoCamp 2008 w składzie (porządek alfabetyczny):

Ich zaangażowanie i bezinteresowność w dopięciu całego przedsięwzięcia jest nie do przecenienia. Cytując Łukasza (I już po...):

[...]dla większości uczestników było to tylko 7 godzin, dla innych 48 godzin - mocna ekipa z Trójmiasta (pozdrowienia!), 24 godzin dla Leszka, lider Szczecin JUG (mam nadzieję, że te wykłady nie były takie ważne ;-), nie wiem jak grupa z Poznania i z Lublina - 12 czy 20 godzin? A dla organizatorów plus / minus 1500 godzin.

Ze 153 uczestnikami (przy 214 zarejestrowanych, czyli 71,5% skuteczności) z planowanej małej Warsjawy zrobiła się całkiem pokaźna konferencja z udziałem znakomitości z całej Polski. Miło było spotkać się z załogami ze Szczecina, Trójmiasta, Lublina i Poznania (pominąłem jakieś miasto?). Byli też i młodzi adepcji sztuki javowej.

Najwyraźniej zainteresowanie jest i przy konferencjach GeeCON w Krakowie (maj 2009), Javarsovii 2009 (maj/czerwiec 2009) w Warszawie czy java4people (maj 2009) w Szczecinie już zapowiada się ciekawy rok konferencyjny 2009. A przecież wymieniłem tylko te najbardziej zacne ;-) Na pewno będzie ich jeszcze więcej.

Więcej wrażeń na zdjęciach z konferencji autorstwa Bolka i mojego. Kto nie był niech żałuje. Ja byłem, moja żona była, piwo piliśmy i znakomicie się bawiliśmy. Już teraz zapraszam na Javarsovię 2009. Na pewno będzie ciekawiej!

Tylko dlaczego ten Tomek tak patrzy na moją Agatę?! Grrr.....

18 listopad 2008

Warsjawa Eclipse DemoCamp 2008 w najbliższą sobotę

Warsjawa Eclipse DemoCamp 2008